środa, 23 września 2015

,,Halo, czy jest na sali lekarz?'' - Levi x Eren (Riren) - Shingeki no Kyojin, rozdział 5

Cześć! c: Na początek chciałam baardzo podziękować komentującym osobom. Bez Was tego rozdziału na pewno nie byłoby tak szybko. Niesamowicie motywujecie mnie do pracy. ♥ W związku z tym postanowiłam zignorować fakt, że od tygodnia śpię po góra 5 godzin i odłożyć obowiązki na trochę później, chociaż dedlajny gonią. Trzymajcie za mnie kciuki :D
Ps.: Nie umiem pisać długich rozdziałów :'c

Dodałam możliwość obserwowania bloga, w razie jakby ktoś chciał, żeby wyświetlały się powiadomienia o nowych notkach i takich tam. Nie przedłużam już bardziej - zapraszam do przeczytania kolejnego rozdziału (rany, to już naprawdę piąty?!).


   Eren nakrył głowę poduszką i wyciągnął rękę, by wyłączyć budzik, ale nie było go na szafce nocnej. Jęknął i otworzył jedno oko, nie będąc w stanie zlokalizować źródła irytującego dźwięku.
   - Nawet o tym nie myśl, gówniarzu.
   Głos Leviego podziałał na Erena jak kubeł zimnej wody. Szatyn niemal wyskoczył z łóżka i stanął na baczność. Levi westchnął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
   - Za godzinę masz być gotowy. Mam spotkanie w pobliżu twojej uczelni. Podwiozę cię.
   Eren kiwnął głową i nie mógł powstrzymać uśmiechu, wpełzającego na jego wargi. Levi prychnął i wyszedł, zostawiając do samego. Zachowywał się jak zwykle, co oznaczało, że nie był już zły. Eren poczuł ulgę.
   Levi nie był osobą, z którą łatwo było nawiązać bliższy kontakt, ale szatynowi mimo to brakowało ich krótkich wymian zdań. Nigdy nie lubił kłócić się z domownikami, więc postanowił nie denerwować już bruneta i pospieszyć się, by ten nie musiał na niego czekać.
   Wziął szybki prysznic i wytarł włosy, nie zadając sobie trudu uczesania ich. Po wyschnięciu i tak zaczynały żyć własnym życiem, więc szkoda było tracić na nie czas. Ubrał się i spojrzał w lustro. Jak na kogoś, kto przez prawie całą noc nie zmrużył oka, wyglądał całkiem dobrze. Zapiął koszulę pod szyją i poszedł do kuchni. Zaparzył kawę i usiadł na przeciwko Leviego. Mężczyzna nie podniósł wzroku. W jednej dłoni trzymał dokumenty, a w drugiej filiżankę z zieloną herbatą. Eren nieraz zastanawiał się, jak można to w ogóle pić.
   - Idę po samochód - oznajmił Levi, układając papiery w równy stosik. Podszedł do haczyka i zdjął z niego klucze. - Za pięć minut na dole.
   Eren zostawił niedopite latte i posprzątał po sobie.. W ekspresowym tempie umył zęby, przeczesał włosy - bardziej z przyzwyczajenia niż z nadziei na poprawę - i założył buty. W połowie drogi przypomniało mu się, że nie zamknął drzwi i musiał z powrotem wjeżdżać windą na górę. Kiedy wyszedł z budynku, auto Leviego stało już na podjeździe. Szatyn wsiadł i zapiął pasy.
   Eren czuł rosnącą ekscytację. Nie martwił się, czy poradzi sobie na studiach. Takie wątpliwości nie leżały w jego naturze. Wręcz nie mógł się doczekać by udowodnić wszystkim, a w szczególności Leviemu, na ile go stać. Próbował porozmawiać z brunetem, by podróż zleciała mu szybciej, ale jego odpowiedzi były krótkie i wypowiadane z wyraźną niechęcią.
   - Poczekaj - powiedział Levi, parkując przed uczelnią.
   Eren spojrzał na niego pytającym wzrokiem, ale o nic nie pytał. Wiedział, że nie otrzyma odpowiedzi, dopóki mężczyzna sam nie zechce jej udzielić.
   Levi obszedł auto i otworzył drzwi od strony pasażera. Złapał szatyna za nadgarstek i pociągnął lekko, sugerując, że ma wysiąść. Chłopak popatrzył na niego, wzruszył ramionami i wstał. Levi przesunał go delikatnie w bok, po czym oparł o samochód.
   - C-co robisz? - wyjąkał Eren, wstrzymując oddech.  
    Levi podszedł bliżej i oparł dłonie o jego klatkę piersiową. Wspiął się na palce i wyszeptał mu do ucha:
   - Pamiętasz, bachorze, jak mówiłem, że się zemszczę?
   - N-nie? - zaryzykował Eren.
   - Przypomnę ci. Teraz moja kolej na małe przedstawienie. Spróbuj je popsuć, a gorzko tego pożałujesz.
   Eren nerwowo przełknął ślinę i poprawił kołnierzyk. Zrobiło mu się strasznie gorąco. Chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo brunet jedną ręką objął go w talii, a drugą położył na jego karku, zmuszając go do schylenia się i złączył ich wargi. Eren poczuł, że palą go policzki i był pewien, że wygląda jak dorodny pomidor, a bicie jego serca słychać w całej okolicy. Cieszył się, że miał oparcie, bo w innym wypadku z pewnością by upadł.
   Levi odsunął się od niego i położył mu dłoń na policzku. Uśmiechnął się ironicznie.
   - Nie zadzieraj ze mną, Eren - powiedział jeszcze.
   Sposób, w jaki brunet wypowiedział jego imię, wywołał dziwne dreszcze na plecach Erena. Szatyn stał jak sparaliżowany jeszcze długo po tym, jak samochód Leviego zniknął za rokiem. Z odrętwienia wyrwało go dopiero wibrowanie telefonu, komunikujące słaby poziom baterii. Eren wyłączył urządzenie i odwrócił się w stronę dziedzińca. Jedno spojrzenie w tamtym kierunku wywołało jęk grozy. Na schodach, tuż przed głównym wejściem, stało kilkunastu przyglądających mu się w ciszy studentów. Zapowiadał się bardzo długi dzień.

   Eren próbował skupić się na zajęciach, ale świadomość, że ciągle jest obserwowany nie ułatwiała mu zadania. Większość znajomych zupełnie zignorowała sytuację, której świadkami się stali, ale nie każdy miał wystarczająco dużo taktu.
   Szatyn siedział w szkolnej kawiarence, pijąc drugą tego dnia kawę i wpatrywał się tępo w ścianę przed sobą. Stolik obok zajmowały dwie dziewczyny z jego roku - Ymir i Historia. Eren przypadkiem wyłapywał fragmenty ich rozmowy.
   - Ymir, myślę, że powinnaś dać temu spokój. To nie nasza sprawa.
   - Przestań być tak do bólu poprawna - prychnęła ciemnowłosa. - Dam ci spokój, jak mi odpowiesz. Nie wmówisz mi, że nie jesteś ciekawa.
   Blondynka westchnęła cicho.
   - Myślę, że Eren. Jest sporo wyższy. To... kanon.
   Ymir roześmiała się głośno.
   - Bzdura! W porównaniu do tamtego faceta Yaeger wygląda jak niewiniątko.
   Eren, słysząc to, zachłysnął się kawą i zaczął głośno kaszleć. O czym one, do cholery, rozmawiały?!
   - E-eren? - wyjąkała Historia z przerażeniem i zawstydzeniem malującym się na twarzy.
   Ymir ponownie wybuchnęła śmiechem i położyła dłoń na ramieniu przyjaciółki.
   - Właśnie spierałyśmy się o to, który z was jest na dole, więc może nam powiesz? - Odwróciła się do Historii, po czym dodała - stawiam dychę, że knypek góruje.
   Eren ze zdumienia szeroko otworzył oczy. Początkowo starał się nie zwracać na nic uwagi i poczekać, aż wszystkim się znudzi, ale ten absurd zaszedł za daleko.
   - To nie tak! - szatyn zamachał rękami, próbując wytłumaczyć Ymir jej pomyłkę.
   - Nie? A może się zmieniacie? - dziewczyna z zaciekawieniem przechyliła głowę. - Nie wstydź się, Yaeger, nam możesz powiedzieć!
   Chłopak wydał z siebie nieartykułowane warknięcie, brzmiące mniej-więcej jak ,,aaarghh!'' i opuścił stołówkę. Miał jeszcze dwadzieścia minut do lekcji biologii i zamierzał spędzić je w zaciszu biblioteki. Jedyny problem stanowił fakt, że nie miał pojęcia, jak do owej biblioteki dotrzeć.
   Eren zaczął się rozglądać za planem uczelni, który powinien gdzieś przecież wisieć. Zirytowany, przestał zwracać uwagę na otoczenie. Zszedł na ziemię dopiero, gdy poczuł, że na kogoś wpadł. Uniósł głowę, gotowy zwyzywać tego, kto śmiał jeszcze bardziej zepsuć mu ten wybitnie pechowy dzień, ale szybko zmienił zdanie, widząc wysokiego, blondwłosego mężczyznę o ostrych rysach i kontrastującym z nimi łagodnym uśmiechem.
   - Wszystko w porządku, Eren?
   - Dzień dobry, panie dyrektorze! Tak, tylko... - zrobił zakłopotaną minę - chyba się pogubiłem.
   Uśmiech Erwina ewoluował z łagodnego w pobłażliwy.
   - To normalne na początku. Gdzie chcesz pójść?
   - Do biblioteki.
   Mężczyzna uniósł swe wyjątkowo grube brwi w geście zdziwienia.
   - Na końcu korytarza. Drzwi po prawej stronie.
   - Dziękuję! - odparł Eren i szybko odszedł, kierując się we wskazane miejsce.
   Chwycił klamkę i powoli wszedł do środka, rozkoszując się panującą wokół ciszą. Nie zdążył nawet dobrze rozejrzeć się po pomieszczeniu, gdy spostrzegł znajomą postać przy jednym z regałów. Zrobił szybki zwrot w tył, ale nie pozostał niezauważony.
   ,,To chyba jakieś żarty''.

7 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba �� kiedy planujesz następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥ Na razie nic nie planuję, bo moje plany nijak się mają do rzeczywistości, ale jestem w trakcie ^^

      Usuń
    2. W trakcie ^^ Świetnie! Nie mogę się doczekać ;)

      Usuń
  2. AAAAAAHHH. NOŻ KURWA JA PIERDOLEEEE. CO JEST Z MOIM KOMPEM NIE TAK?!! ZOSTAWIAM KOM. POD PRAWIE KAŻDYM ROZDZIAŁEM A TU PACZE NIE MA NIE MA NIE MA KYURWA NICCCC!!!!!!!!!!!!!!!!111

    na prawde nie wiem co ty ze mną robisz?! wielbie twoje rozdzia,ły są totalnie w moim guście. a wiesz jak trudno znaleść coś z Ereri w netach? pazujący pod twoje wyobrażenie??? koniec.

    Powiec masz może siostre? bo ci sie chyba zgubiłam XD bratnia dusza jak sie paczy! Dlatego pisz pisz bo czuje sie kochana jak czytam te opowiadaniaaaa


    czekam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, dziękuję bardzo ♥ Sama niewiele jestem w stanie znaleźć w polskich internetach, więc czytam po angielsku, haha :D
      Co do siostry to mam jedną, ale jakaś podmieniona, więc kto wie? 8)

      Usuń
  3. Nie, nie, nie i jeszcze raz NIE.
    Dlaczego? Boże, dlaczego?
    Karma? ;___;
    Piszę ten komentarz już 3 raz ಠ_ಠ
    Ręka mnie boli. Już tylko 12% baterii ಥ⌣ಥ

    No cóż przejdźmy do rzeczy ^^"
    Piszesz genialnie :'D
    Jest niewiele osób, które choćby starają się oddać prawdziwy charakter postaci, tobie się to udało : D
    Ogółem lubię, gdy ff odbiegają (?) od świata przedstawionego. Jest wtedy ciekawiej :'D

    (Coś tu było, ale zdechło)

    Czekam z niecierpliwością na dzień, w którym na stronie głównej, w tytule posta pojawi się rozdziałowa szósteczka :')

    Więc, dużo dobrej weny życzę :'D

    P.S.
    Chcę, żebyś wiedziała, że wchodzę tu codziennie (∩_∩)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, dziękuję! Nawet nie wiesz, jak uszczęśliwił mnie Twój komentarz, gdy zobaczyłam go parę dni temu. Odpisuję dopiero teraz, bonie chciałam składać obietnic bez pokrycia, ale! właśnie biorę się za przepisywanie reszty rozdziału. Znowu krótko, bo chyba nie umiem długich rozdziałów, ale dałaś mi przysłowiowego kopa w tyłek zapewne sama o tym nie wiedząc, za co ogromne dziękuję i wituralnie ściskam <3

      Usuń